Kraina słońca i błękitnej wody



strona kraina sloncaPewnie nie raz w długie jesienne chłodne wieczory marzyliście, by przenieść się w cieplejsze, słoneczne strony. Nie jest to nierealne! Zapraszam Was dziś w podróż do najdalej wysuniętego na południe, a zarazem jednego z najmniejszych krajów Europy. Zabieram Was na pierwszą część wyprawy po słonecznej Malcie.

Wiecznie słoneczna kraina

Malta to niewielkie państwo, położone na Morzu Śródziemnym, blisko 80km od wybrzeży Włoch. Znajdziemy tam wszystko, czego potrzebujemy do wypoczynku: słońce, błękitna woda, bardzo dobre jedzenie, piękne krajobrazy i świątynie pamiętające tysiące lat historii tej maleńkiej wyspy. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Samo słowo „Malta” oznacza zarówno państwo, jak i największą jego wyspę – liczącą sobie 27 km wzdłuż i 14 km wszerz, czyli mniej więcej tyle, co duże polskie miasto. Malta to także wyspa Comino ze słynną błękitną laguną „Blue Lagoon” zamieszkała przez kilku farmerów oraz niezamieszkałe wysepki Cominotto – wyspy św. Pawła, w pobliżu których miał się rozbić statek przewożący apostoła na proces do Rzymu. Malta jest jednym z najliczniej zaludnionych państwa świata. Do stałych mieszkańców, których jest nieco ponad 423 tysiące, dołączają przez cały rok spragnieni słońca i pięknych widoków turyści oraz adepci języka angielskiego, którzy właśnie w tym wyspiarskim kraju szlifują znajomość tego języka na licznych kursach. Malta leży w strefie klimatycznej śródziemnomorskiej. Średnia temperatura waha się od 14°C w zimie do 32°C latem. Opady deszczu występują głównie zimą w okresie od listopada do stycznia, dlatego też w te miesiące najlepiej podróży nie planować. Choć i tak, w porównaniu ze ściśle kontynentalną jesienno-zimową pogodą, te pory na Malcie są bardzo łagodne. Bywa i tak, że w listopadzie można spokojnie kąpać się w morzu.

Maltańska gościnność

Plaże Malty są przeważnie kamieniste, ale wyspa ma też swoje ”perełki” – piaszczyste plaże np. Golden Bay. Z Polski można dostać się tam najszybciej samolotem, poza sezonem z przesiadką. Jeśli w miarę wcześnie zabukujecie loty, to cena będzie bardzo atrakcyjna. Z miejscami do spania też nie ma problemu: od hoteli, przez pensjonaty, po miejsca w kwaterach prywatnych. Tylko zasobność waszego portfela zdecyduje o tym, w jakich warunkach spędzicie swój czas na Malcie. Na wyspie nie ma problemu z porozumieniem się. Mimo, że Maltańczycy mówią w swoim rodzimym języku, każdy z nich już od małego uczy się języka angielskiego, który jest drugim językiem urzędowym w państwie. Maltańczycy są bardzo gościnni i przyjaźnie nastawieni do turystów. Z kolei kierowcy to prawdziwi szaleńcy. Można odnieść wrażenie, że przepisy drogowe dla nich nie istnieją, a ograniczenia prędkości pozostają tylko na znakach drogowych. Jak na styl jazdy rodzimych mieszkańców wyspy, jest tam zadziwiająco mało wypadków samochodowych. W wielu sklepach można znaleźć produkty importowane z… Polski. Nasi rodacy także i Maltę upodobali sobie jako miejsce na dłuższe zatrzymanie się. Spotkać ich można w restauracjach czy przy obsłudze turystycznej w hotelach. Ze względu na ograniczoną powierzchnię wyspy, budynki rozbudowuje się w górę. Ciekawostką i już chyba standardem budowlanym na Malcie, jest dobudowywanie kilku pięter nowych apartamentowców do starych budynków, które dzięki temu zyskują nowe życie. Na wybrzeżu powstają także nowoczesne dzielnice mieszkaniowe z wysokościowcami, z których rozciąga się niesamowity widok na Morze Śródziemne. Ze względu na historię i próbę podbicia Malty przez Turków, wiele nazw miast czy dzielnic nosi ślady języka z półwyspu arabskiego. Jednak większość mieszkańców to katolicy, mocno wierzący i praktykujący, skąd na Malcie wiele zabytkowych kościołów i miejsc kultu religijnego.

Malta turystycznie

Aby objechać całą Maltę, wystarczy jeden dzień. Oczywiście bez dłuższego zatrzymywania się, czego osobiście nie polecam, gdyż warto bliżej przyjrzeć się urokliwym miejscom wyspy. Komunikacja publiczna na Malcie to najszybszy i najtańszy środek lokomocji. Ze względu na lewostronny ruch samochodowy (tak jak na wyspach brytyjskich), nie zachęcam do wypożyczenia samochodu. Wśród turystów modne są odkryte autobusy „Malta Sighseeing”, z dachu których możemy podziwiać mijane miejscowości i atrakcje turystyczne, a przewodnik w języku polskim opowie nam o nich poprzez system słuchawkowy. Zwiedzanie wyspy z dachu autokaru, przy powiewie ciepłego wiatru, należy do bardzo przyjemnych rzeczy. Zwiedzanie Malty najlepiej rozpocząć od jej stolicy – Valletty. Zbudowana została w XVII w. przez Kawalerów Maltańskich, zaś zaplanowana przez włoskiego architekta Francessco Laparelliego, przysłanego tu na polecenie papieża Piusa V. Oś miasta stanowi ulica Republiki. Jednak warto pospacerować także bocznymi uliczkami kryjącymi takie skarby jak np. jeden z najstarszych teatrów na świecie – Teatr Manoela. Możemy także odpocząć w ogrodach Barrakka, ciesząc się widokiem na Wielki Port i rozciągające się na przeciwległych jego brzegach maltańskie trójmiasto (Birgu, Isla, Bormla). Najbardziej okazałem zabytkiem Valletty jest konkatedra św. Jana. Choć świątynia z zewnątrz wygląda niepozornie, jej wnętrze jest jednym z najznakomitszych przykładów architektury epoki baroku. Konkatedra zaprojektowana została przez maltańskiego architekta Girolamo Cassara, a wybudowana w latach 1572-1577. Jej wnętrze przebudowano w 1660 roku. Za nowy wygląd odpowiedzialny był pochodzący z Kalabrii włoski malarz Mattia Preti.

Z Valletty warto wybrać się do „maltańskiego trójmiasta”. Miano to przyznano trzem sąsiadującym ze sobą miastom: Vittoriosie, Senglei i Cospicui (niegdyś: Birgu, Isla, Bormla). Dyskretnie przechodzące jedno w drugie, każde ma swój charakter i nastrój. To miejsca przede wszystkim do spacerowania, podziwiania architektury i robienia zdjęć. W Vittoriosie możemy zwiedzać zabytki z czasów panowania joannitów: Fort św. Anioła – stanowiący eksterytorialną posiadłość suwerennego Zakonu Maltańskiego oraz Pałac Inkwizytorów z 1535 r. Można w nim zobaczyć salę sądową, cele więzienne i dziedziniec, na którym odbywały się egzekucje. Tutaj też znajduje się muzeum marinistyczne (Malta Maritime Museum). Od strony lądu Birgu otoczone jest murami miejskimi. Senglea natomiast wita nas piękną bramą, za którą widoki zapierają dech. Pełniła ona rolę bastionu, o czym przypominają wykute w jednej z wieżyczek, oko i ucho – symbole czujności. Duże wrażenie robi nabrzeże zatoki Grand Harbour, gdzie w przystani zacumowane statki, jachty i żaglówki, czekają na swoją wakacyjną przygodę. Przy wielkich jachtach malutkie maltańskie luzzu (rodzaj łodzi rybackiej) wyglądają jak zrobione z tektury miniaturki. Polecam spacer po trójmieście wieczorową porą, kiedy to pięknie oświetlone zabytki, odbijają się w wodach zatoki. Koniecznie zabierzcie ze sobą aparat!

Kolejna część wyprawy na Maltę, w następnym numerze.

Piotr Drzewiecki

 

Copyright © 2013 Wzrastanie